Dziesięć...



Tadeusz Sławek                                       Katowice, 1 września, 2016

(fragment wykładu inauguracyjnego dla uczniów IV Liceum Ogólnokształcącego

im. Generała Stanisława Maczka)

Dziesięć spostrzeżeń o szkole mowie nie bez-myślnej.

1. Myślenie jest delikatne. Nie mów więc pochopnie, niech twoja mowa będzie owocem cierpliwego namysłu. Namysł jest miejscem, w którym powstaje mądre słowo. Może dlatego polityk chce być złotousty: mówić płynnie i sprawnie. To zwodnicza cnota kogoś, kto chce uwodzić. Nie bój się tego, że mowa przychodzi ci „z trudem”. To te trudności właśnie dają do myślenia, stawiają opór. Mądry słuchacz potrafi je docenić; na głupim niech ci nie zależy.

2. W kształceniu chodzi o troskę o duszę. Doceniaj ciszę. Skoro rzeczywistość nas otaczająca jest systemem stałego tłumienia ciszy, tym bardziej ją praktykuj. Cisza jest szkołą słuchania. W polityce najczęściej nikt nie słucha; wszyscy mówią – najlepiej naraz i w tym samym czasie. Pozwala to zagłuszyć współmówiącego. Niech twoja mowa nie zagłusza. Prawdziwa edukacja jest szkołą niezagłuszania, czyli uważnego słuchania. We wszystkim, co czynisz, szanuj słuchacza.

3.  W konsekwencji, mów cicho, nie podnoś głosu, nie krzycz, nie groź palcem, nie pokazuj ludziom, gdzie mają stać. Kto mówi bardzo głośno, tylko w swoim własnym przeświadczeniu ma  więcej racji. Rozważnie postępuj z wulgaryzmami. Mogą być zrozumiałym upustem emocji (np. gdy uderzysz się młotkiem w palec), ale nigdy nie wzmacniają siły twojej argumentacji. Przeciwnie  – bezwzględnie obnażają jej słabość. 

4. Kształć się, nie aby się „nażreć”, ale aby nadać życiu smak. Nie daj sobie wmówić, że konkurencyjność i skuteczność to cnoty fundamentalne. Jeżeli ulegniesz, powiesz wszystko, co potrzebne dla zwycięstwa, pomieszasz kłamstwo z prawdą, a współuczestników wspólnoty zamienisz w „ciemny naród”, który przecież „kupi” wszystko, co sensacyjne. Zepsujesz mowę; nie tylko „swoją”, lecz całej wspólnoty.

5. Nie musisz mówić pod przymusem mówienia „łatwo”. Zawiłość nie jest cnotą; ale schlebianie słuchaczowi przez bezwzględne dopasowywanie się do jego wymagań psuje wspólnotę. Nie bój się dać słuchaczowi „do myślenia”; nie musisz dawać odpowiedzi, zostaw go z pytaniem. To chciwy władzy polityk poszukuje wszędzie odpowiedzi. Dlatego unikaj sloganów, ogólników, haseł, ideologicznych szturmówek. Działają przez krótką chwilę. Potem, ten, kto im uległ, doznaje uczucia zawstydzenia.

6. Twoje znaczenie jako nauczyciela rośnie, gdy nie pozujesz na naukową bezstronność, to znaczy, gdy nie taisz swoich fascynacji. Książki, które lubisz, problemy, które uważasz za ważne dla ciebie niech stanowią istotny punkt twojego nauczania. Wtedy bowiem widać to, co w nauczaniu jest bodaj najważniejsze: wiedza nie jest zbiorem faktów, ale skomplikowanym procesem kształtowania twoich postaw i zachowań. Czyli - jednym słowem – życia. Francuzi mają określenie na takiego nauczyciela. Mówią o nim/niej  pedagogue admiratif.

7. Niech radość będzie powietrzem, którym oddycha zarówno nauczanie, jak uczenie się. To ważne, bowiem radość zawiesza nacisk tego, co użyteczne, racjonalne, logiczne. Radując się nie twierdzisz, że to pojęcia nieważne, ale odkrywasz bezinteresowność poznawania. Użyteczność przychodzi później. Nie zawsze uczę czegoś po „coś” konkretnego. Wbrew techno-biurokratycznym tabelkom zabijającym radość z uczenia się i nauczania, wbrew żądaniom sprawozdawczości, by każda lekcja, każdy wykład miał swój „efekt kształcenia”, najlepiej zakodowany tajemniczym szyfrem numerycznym, wbrew temu wszystkiemu, radość nauczania i uczenia płynie z bezcennego doświadczenia, iż jest „po nic”, czyli rozwija twoja wyobraźnię, lub – jeśli wolisz – duszę.

8. W każdej prawdziwej lekcji i prawdziwym wykładzie, z którego nauczyciel i uczeń wychodzą z satysfakcją jest coś, co jest nie „na temat”, co nie daje się przypisać żadnej tabeli, żadnemu „efektowi kształcenia”, niczemu praktycznemu. Ale to dzięki tej osobliwej, przemawiającej do ciebie głęboko „reszcie” stajesz się, ty uczniu i ty nauczycielu, lepszym człowiekiem. Dzięki temu czujesz, że dobrze jest żyć.

9. Jest język faktów i pragmatycznych zastosowań niezbędny do sprawnego funkcjonowania w świecie i pełnienia zawodowych obowiązków. Ale jest i inny język, który można nazwać językiem ducha lub kultury. Pozwala on nam zwracać się do innych w sposób pełen empatii i gotowości do zrozumienia i wybaczenia. Dzięki niemu potrafimy także mówić o swoich słabościach, cierpieniach, klęskach tak, iż brzmią one nie jak wyuczona lekcja, lecz „po ludzku”. Pierwszy z tych języków „dotyczy” gotowego świata; drugi „dotyka” nas do żywego jeszcze zanim odniesiemy się do istniejącej na zewnątrz rzeczywistości. Pierwszy mówi „wiem, analizuję, stosuję naukowe metody”; drugi - „kocham, śmieję się, cierpię, płaczę”. Obecnie te dwa rodzaje dyskursów niebezpiecznie oddzieliły się od siebie. Edukacja musi budować między nimi mosty.
  
10. Testy, egzaminy, biurokracja, wypisywanie sprawozdań są przypuszczalnie konieczne, by spełnić warunki funkcjonowania naszego sposobu porządkowania i organizowania świata. Ale to nie one stanowiąc wartość edukacji. Prosta zasada mówi, iż kreatywność jest odwrotnie proporcjonalna do tego, co policzalne i mierzalne różnymi współczynnikami. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz