niedziela, 19 listopada 2017

Jak klasa matematyczno-informatyczna postanowiła zostać humanistyczną.




 
Kraków jest miejscem kultury i nauki, kojarzy się ze wspaniałą architekturą i sztuką. 
Klasa druga „c” postanowiła zwiedzić miasto, podążając szlakiem romantyzmu i Młodej Polski. Nasza podróż rozpoczęła się od spaceru wzdłuż Wzgórza Wawelskiego, następnie prowadziła do Kościoła Franciszkanów, gdzie znajdują się secesyjne malowidła oraz słynny witraż Stanisława Wyspiańskiego pt. „Bóg Ojciec - stań się”. Dzieło wzbudza głębokie emocje, w zależności od kąta padania światła zmienia swoją barwę i odcień. 
Dalej nasza wędrówka biegła do kościoła Mariackiego. Tam na własną rękę podziwialiśmy gotycką zabudowę, z średniowiecznym ołtarzem Wita Stwosza. Po wyjściu z bazyliki rozległ się dźwięk hejnału. 

Kolejnym punktem naszej wycieczki była słynna Jama Michalikowa – kawiarnia artystów i cyganerii młodopolskiej. Tam w przepięknej scenerii stylowych stołów i krzeseł, z zielonymi obiciami, w towarzystwie obrazów i rękopisów młodopolskich artystów, uraczeni zostaliśmy kawą i tortem. Opowieść o tym miejscu pozwoliła nam chociaż na chwilę powrócić do czasów minionych. 
Po mile spędzonym poranku udaliśmy się na rynek, gdzie mieliśmy odnaleźć miejsce, bezpośrednio związane z dzieciństwem każdego z nas. Chodziło o sklep z misiami i pluszakami, który znajduje się na ulicy Siennej. Na małej powierzchni zebrano setki pluszowych maskotek. 
Kolejnym punktem programu było Muzeum Narodowe w Sukiennicach. Odbyła się tam lekcja na temat „Romantyzm w kontekście literatury i sztuki”. W grupach podziwialiśmy obrazy tematycznie związane z epokami. Rozwiązywaliśmy testy i zadania. Była to doskonała powtórka do zbliżającego się sprawdzianu. 



Kraków zauroczył nas bardzo. Nie tylko pogoda nas zaskoczyła – od rana świeciło słońce. Stolicę królów polskich zwiedzaliśmy tematycznie, podziwiając wszystkie miejsca, o których na co dzień uczyliśmy się z naszych podręczników. Dzieła malarskie z okresu Młodej Polski pozwoliły nam, bardziej przybliżyć realia omówionych epok.




Zdjęcia: Beata Lizoń - Jura

piątek, 17 marca 2017

Ostatni Ukłon Mistrza




„Powidoki” to ostatnie dzieło Andrzeja Wajdy. Mówi się, że to ostatni ukłon mistrza. Film nie jest jego pierwszym o tematyce poruszającej problematykę ideologiczną w czasach reżimu komunistycznego.
            Tym razem na dużym ekranie można poznać historię polskiego malarza Władysława Strzemińskiego. Akcja toczy się w latach 50. XX wieku. Artysta wierzył niegdyś w rewolucję, ale po utracie ręki i nogi w trakcie I wojny światowej stał się jej przeciwnikiem. Pierwszą rzeczą, która nas intryguje jest tytuł filmu. Zostaje on wyjaśniony już w pierwszej scenie, co zdecydowanie ułatwia odbiór. Powidoki to obraz, który utrwalił się w pamięci człowieka po zobaczeniu danej rzeczy.
Przedstawiona przez reżysera opowieść jest bardzo smutna. Widz od początku czuje sympatię do profesora, więc każda jego porażka i każdy jego problem wręcz boli. Kino tego typu jest ciężkie. Po jego obejrzeniu nie da się tak od razu o nim zapomnieć, ponieważ nasuwa się wiele pytań i refleksji na tematy poruszone w filmie. Główny bohater próbuje (bezskutecznie) uratować sztukę polską od schematów, w które wpycha ją komunizm. Pomagają mu w tym jego studenci, lecz niestety w wyniku tej walki traci pracę, więc także środki do życia. Jego relacje z córką też nie należą do najlepszych, ponieważ nie potrafią okazać sobie uczuć. Wajda opowiada tę historię w sposób prosty. Idealizuje postać malarza, ale tak naprawdę i on miał swoje słabości. Wczasach PRL-u trudno było być niezłomnym.
            Tło filmu przedstawia pierwszy etap powojennego socjalizmu w Polsce- stalinizmu. Był to okres najcięższy, ponieważ władza „ustawiała” naród według własnych potrzeb i karała tych, którzy nie chcieli się podporządkować. Strzemiński był właśnie jedną z tych osób. Tworzenie zostało ograniczone do działań na użytek propagandy oraz uwielbienia Józefa Stalina. Ukazane były również takie elementy, jak kartki żywnościowe, czy kolejki w sklepach. Mimo, że w scenariuszu zostały zawarte szczegóły tych czasów często brakowało odpowiednich dialogów. Niektóre z nich były bardzo sztuczne. Sam reżyser stwierdził, że scenariusz był „daleki od ideału”. Natomiast Bogusław Linda- odtwórca głównej roli dosadnie skrytykował go podczas rozmowy z serwisem „Deadline”. Mankamenty scenariusza są nieistotne, ponieważ Wajda nadrobił je ideą filmu oraz hołdem, który złożył malarzowi.      Aktorzy (z Lindą i Zofią Wichłacz na czele) nie mieli okazji, by rozwinąć skrzydła, ale za to mogliśmy aktora, który grał malarza zobaczyć w nowej odsłonie i odkryć jego drugie oblicze. Zagrał on artystę z właściwym wyczuciem oraz wrażliwością. Wszyscy młodzi aktorzy również spisali się świetnie, ponieważ widać ich ciężką pracę i zaangażowanie w powstanie filmu. Pochwały wymaga również bardzo dobre zrozumienie scenariusza i prawdziwe utożsamienie się z odgrywanymi postaciami.
            Mimo niewielkich wad film zasługuje na pozytywną ocenę. Dzieło jest oryginalne i proste, a do tego ambitne. Myślę, że Andrzej Wajda odpowiednio zwieńczył swoją twórczość. Spełnił tym filmem swoje małe marzenie, ponieważ chciał go nakręcić już od dawna i w pełni zasłużył na wsparcie i uznanie poprzez nominację do Oscara. Owa nominacja to ukłon w stronę wybitnego reżysera i uhonorowanie jego wieloletniej pracy. Dzieło, jak i sam jego twórca zasługują na ogromny szacunek.

poniedziałek, 31 października 2016

20 lecie nadania imienia Szkole



Drobnym Maczkiem...
…20 lat minęło



Maczek-godny patron naszej szkoły
"Żołnierz polski bije się za wolność wielu narodów, ale umiera tylko dla Polski"
-Gen.Stanisław Maczek


Nasza szkoła od 1996 roku nosi imię wielkiego bohatera i bojownika o wyzwolenie Europy spod jarzma hitlerowskiego ucisku
    Stanisław Maczek urodził się 31.03.1892 roku w Szczercu, położonym na utraconych Kresach Wschodnich, a zmarł 11.12.1994 roku w Edyndurgu, na terenie Szkocji. Przez swoich rodziców wychowywany w tradycji patriotycznej, mimo ich chorwackiego pochodzenia. W czasach młodości aktywnie działał w Związku Strzeleckim, a po wybuchu  I Wojny Światowej wstąpił do Legionów Piłsudskiego. Walczył z wojskami carskimi na froncie wschodnim. Po zakończeniu działań zbrojnych, wstąpił do nowo powołanego Wojska Polskiego. Wziął udział w odsieczy lwowskiej, a w czasie wojny z bolszewikami bronił tegoż miasta przed „czerwonym zniewoleniem”.
    W czasie dwudziestolecia międzywojennego Maczek kontynuował karierę wojskową. Wziął udział w odzyskaniu przez Polskę Zaolzia w 1938 roku oraz walczył w Kampanii Wrześniowej, dowodząc jednostką pancerną. Początkowo walczył z Niemcami na zachodzie, lecz po agresji sowieckiej ponownie jak przed dwudziestoma laty pośpieszył w kierunku Lwowa, co jest dowodem na wielki sentyment generała do Kresów.
Niestety w obliczu fatalnej sytuacji na froncie, zdradzie „sojuszników”, którzy nie zaatakowali  Rzeszy na zachodzie, Maczek został zmuszony do ewakuacji z terenu II RP. Przekroczył granicę z Węgrami i pojechał na zachód, do Francji.
W czerwcu 1940 roku, machina wojenna III Rzeszy ruszyła na zachód, by dokonać tego, co nie udało się II Rzeszy w 1914 roku – podboju Francji. Generał Maczek podobnie jak wielu polskich żołnierzy walczył w obronie Francji, dowodząc jednostką wojsk pancernych. Potężna Francja broniła się niewiele dłużej niż nasz kraj niecały rok wcześniej. Po odwetowym upokorzeniu Francji, będącym zemstą za Wersal z 1919 roku, niezłomny żołnierz udał się do Wielkiej Brytanii.
Tam współtworzył nowe jednostki Wojska Polskiego na zachodzie. W 1944 roku, polscy żołnierze wzięli udział w Operacji Overlord, która otwierała drugi front w Europie. Była to największa akcja desantowa w historii. Generał Maczek wraz ze swoją 1 Dywizją Pancerną wziął udział w bitwie pod Falaise, gdzie rozbiciu uległy wojska III Rzeszy. Następnie brnął dalej na zachód w stronę Belgii i Holandii. Wyzwolił m.in. Ypres, Gandawę i Bredę, gdzie został pochowany u boku swych żołnierzy. Szlak bojowy 1 Dywizja Pancerna zakończyła w Wilhelmshaven.
    Po wojnie generał Stanisław Maczek pozostał na emigracji w Wielkiej Brytanii. Przez władze komunistyczne pozbawiony polskiego obywatelstwa. Dopiero w 1989 roku premier Rakowski przeprosił go za w/w fakt. Pozbawiony środków do życia Maczek musiał podjąć pracę jako barman u jednego ze swoich niedawnych podkomendnych.
    Generał Maczek posiadał honorowe obywatelstwo Holandii, gdzie podobnie jak w Belgii stoją jego pomniki, a u mieszkańców tych państw budzi wielki szacunek.