Na Śląsku, o Śląsku, po śląsku



 Śląskość (nie)potrzebna od zaraz?

Magdalena Kwaśniok, 3d 
 
Śląsk powinien zniknąć, bo nie zasługuje na istnienie, skoro jedyną formą, w jakiej się masowo spełnia jest prymitywny kabaret, którego komizmu istotą jest śląskość sama.”
 Dla większości odbiorców cały cytat Szczepana Twardocha mogłabym zakończyć w miejscu drugiego przecinka stawiając  kropkę. Podobno dzisiaj, żeby było dobrze, musi być kontrowersyjnie. Chyba tylko ja wciąż naiwnie wierzę, że moda na sensację minie, a merytoryka na zawsze zostanie w kanonie dobrego dziennikarstwa. Tak więc, wbrew wszystkim znakom na niebie i na ziemi, na łamach pisma o Śląsku i dla Ślązaków, przyznam panu Twardochowi rację. Dlaczego? Mieszkając w centrum Katowic widziałam setki ludzi krzyczących podczas marszów ruchu autonomii o swojej śląskiej odmienności, a w gruncie rzeczy wszyscy możemy sobie podać rękę z przysłowiowymi “Warszawiakami”. Każdy z nas funkcjonuje w myśl prostej zasady. Jako katowiczanka, mogę powiedzieć, że jest źle, bo jest… Ale żaden “obcy” nie będzie mi mówił, jak to u nas zagryza się wódkę węglem! Mało tego, krytykować miejscowi mogą między sobą, ale żeby tak puszczać w świat niepochlebne informacje? Przecież to prawie jak zdrada! A jednak, skoro słowo traci na znaczeniu, żeby krytyka coś zmieniła, musi zaboleć i trafić w samo sedno.
        Wszyscy na prawo i lewo trąbią o śląskiej autonomii, a ten tu pisze, że cały kulturalny region ma zniknąć. I to przez co? Przez Frele - trzy dziewczyny, które z braku laku śpiewają po śląsku piosenki, które z dzisiejszą Silesią nie mają wiele wspólnego. Tak, cała dyskusja rozbiła się o trzy wokalistki, dla których “hajer to nie żaden frajer”; o żart, który w oczach Twardocha, jak i moich, urósł do rangi symbolu. Gdy tylko próbowałam poruszyć ten temat w rozmowie ze starszą częścią mojej rodziny, padało proste hasło - dobrze, że śpiewają gwarą, bo my nie mogliśmy nawet nią mówić. Mówiąc inaczej, nieważne, co ludzie chcą przekazać po śląsku. Ważne, że przekazują coś w ogóle. Idąc tym tropem, może dajmy sobie spokój z jakimkolwiek pozytywnym PR-em i zróbmy z siebie polskie slumsy - będzie o nas głośno, a mniej się namęczymy. Tylko czy chcemy funkcjonować w takiej społeczności? Jeśli sami na siebie patrzymy ciągle z dystansem, a więc przez pryzmat śmiesznego Bercika czy też stereotypowego Ślązaka w jednym z musicali na deskach Teatru Rozrywki, nie oczekujmy, że innych nasza śląskość nie będzie śmieszyć.
        Chciałabym kiedyś z czystym sumieniem powiedzieć, że kocham Śląsk nie tylko z przywiązania. Śląsk, który tak wiele przeżył, a jednak potrafi spojrzeć w przód i dla którego największą wartością jest praca - nie tylko ta kilometry pod ziemią. Proszę mnie źle nie zrozumieć. Naprawdę cieszę się, kiedy mogę polecić znajomym z Krakowa kawiarnie Kafyj, której jednak nazwa ma dla mnie drugorzędne znaczenie. Podoba mi się to, jak dumni ze swojego pochodzenia są ci z moich kolegów, którzy parają się rapem i cieszę się, że jako fan “starego” Myslovitz mogę triumfalnie powiedzieć - Rojek jest nasz. Śląsk to ziemia kontrastów, jedno wielkie pomieszanie z poplątaniem, a my tak boleśnie nie potrafimy tego wykorzystać. Czasami gdy patrzę na popkulturę, myślę sobie, że żyję w zupełnie innym regionie, w którym wciąż powietrze bardziej się widzi niż się nim oddycha. Mówmy o Śląsku, śpiewajmy, krzyczmy, ale trzymajmy się jednej prostej zasady - jeśli nie mamy nic mądrego do powiedzenia, po prostu zamilczmy.
        Dlatego, parafrazując słowa Szczepana Twardocha, zadam pytanie: czy jeśli jedyną formą promowania śląskości jest robienie z niej kabaretu na potrzeby youtubowych subskrypcji, nasza tożsamość ma jeszcze sens?


DLACZEGO Z ŻURU CHŁOP JAK Z MURU?
Słowo żur pochodzi od niemieckiego przymiotnika "sauer" co oznacza "kwaśny, ukiszony". Początkowo kojarzony z biedą, był podawany w wersji bardzo ubogiej. 
Żur jedli górnicy na sniadanie, resztę zabierali ze sobą, by wzmocnić się podczas fajrantu. Z czasem ubogacano zupę dodając do niej kiełbasę a nawet kartofle. Pojawiło się powiedzenie: "Dobry żur, kiej w nim szczur" Chodziło o mięso, które wzbogacało danie, czyniąc je bardziej pożywnym. Wiadomo też było, ze z takiego żuru "chłop jak z muru" A siły hajer musiał mieć wiele. Błędne jest twierdzenie,że żur żeniaty to żur z tłuczonymi kartoflami. 
Żur żeniaty musiał zwyczajnie posiadać tzw. wkładkę. Na Śląsku kartofle sztamfowano ale też krojono w kostkę. Żur podawany według pierwszego sposobu musiał być spożywamy bezpośrednio po jego przygotowaniu. Obie wersje praktykowano na Śląsku i nadal się praktykuje. Generalnie żur kojarzy się z sobotą i "skończona robotą". Wyrósł z biedy ale jak wszystko na Śląsku ewaluował.






Czy bycie Ślązakiem jest modne?
Natalia Wrocławska 
Trudno w dzisiejszym świecie hipsterów, mass mediów i zalewającej cały świat kultury globalnej, stwierdzić co jest modne. Pytanie jak ocenić modę na Śląsk i bycie Ślązakiem, bo zdaniem wielu taka istnieje. Ludzie lubią się z czymś utożsamiać i w tym przypadku nasz region ze swoją kulturą i tradycją jest idealnym miejscem do pokazania swojej odrębności. Dużym zainteresowaniem cieszą się symbole i barwy Śląska nadrukowane na kubkach, czapkach i koszulkach, ale czy to pokazuje prawdziwe zainteresowanie folklorem i tym miejscem? 

Pytając moich rówieśników, licealistów z Katowic i okolic czy czują, że Śląsk jest modnym miejscem, prawie zgodnie odpowiedzieli że tak. Jednak bycie Ślązakiem to według nich nie moda, ale coś co płynie prosto z serca. W ostatnim czasie powstało, albo zyskało tak zwane drugie życie wiele miejsc, dzięki którym o naszym regionie zaczęła mówić cała Polska, a nawet media zagraniczne. Miałam przyjemność uczestniczyć w koncercie z okazji 45 urodzin katowickiego Spodka, który przyciągnął ludzi z całego kraju. Świadczy to o popularności tego miejsca, ale także o mądrym wykorzystaniu walorów naszego regionu i reklamowaniu go, nie jako centrum przemysłu ciężkiego, ale kultury, innowacji i rozrywki. Wiele osób wie, jak cudownym miejscem jest Park Śląski, który dwukrotnie przewyższa powierzchnią ten najsławniejszy, nowojorski Central Park. Te miejsca mają potencjał i co najważniejsze jest on wykorzystywany. Centrum Śląska przyciąga młodych ludzi, bo  to  tutaj odbywają się festiwale muzyczne i imprezy sportowe, tutaj jest ciekawie, nowocześnie, ładnie. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie, zaczynając od posłuchania muzyki klasycznej w jednej z najlepszych sal koncertowych świata, kończąc na Śląskim Rap Festiwalu. Ten wachlarz wydarzeń kulturalnych, miejsc spotkań i współpracy oraz nauki i innowacji sprawia, że Śląsk ucieka od stereotypu węgla, kopalń i hut, ale jest kojarzony jako nowoczesne i prężnie działające miejsce na mapie Polski.

Śląsk bez wątpliwości jest miejscem modnym, do którego ludzie chcą wracać i się tutaj rozwijać, ale czy ta sama moda dotyczy bycia Ślązakiem? Młodzi ludzie odpowiedzieli mi, że to płynie prosto z serca. Miłość do tego regionu, jego kultury, kultywowania tradycji. Jest duże zainteresowanie tym tematem, co potwierdza fakt, że w powszechnym spisie ludności  z 2011 roku kilkaset tysięcy osób zadeklarowało narodowość śląską, bo Ślązakiem trzeba się urodzić. Nie znaczy to jednak, że pozostałe osoby nie mogą utożsamiać się z tym miejscem. Najważniejszą rzeczą jest, że ludzie nie wstydzą się folkloru, ale są dumni z tego pochodzenia i dbają o tradycje. Trzeba pamiętać, że przywiązanie do małej ojczyzny nie może być kwestią mody, chwilowej czy długotrwałej, ale prawdziwego zaangażowania.






Wielkanocne Życzynia


Na te Wielkanocne Świynta wiary we Zmartwychwstałego Ponboczka życzymy !

Niych Wom na te Świynta kury jajec na kroszonki naniesom, a zajonczki podarkow przitargajom.

Niych Wom tyż wody we Wielkanocny Poniedziałek na śmiyrgusta niy braknie. 

Koło Regionalne z opiekunami. 


 Wielkanoc na Śląsku - tradycje i obrzędy.



Na Śląsku czas wielkanocny zaczyna się od Niedzieli Palmowej, kiedy to w kościołach święci się palmy - na pamiątkę tryumfalnego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy. Palmy zostają w domu przez cały rok, mają chronić dom przed piorunami. Od Niedzieli Palmowej aż do Wielkanocy to Wielki Tydzień,  czas modlitwy i zadumy, w domach porządki należało zakończyć do Wielkiego Czwartku.

Wielki Czwartek na Śląsku rozpoczyna obchód najważniejszych świąt w kościele katolickim - Mszą Św. Wieczerzy Pańskiej. W tym dniu ustanowiono dwa Sakramenty, Kapłaństwa i Eucharystii, a zarazem pamiętamy jak Chrystus wraz z Apostołami spożywał ostatnią wieczerzę w noc przed męką.

 Wielki Piątek to dzień ścisłego postu, na Śląsku również bez radia i telewizji, świadczy to o twardym charakterze Ślązaków. Wielki Piątek to jeden dzień w kościele katolickim, w którym nie odprawia się Eucharystii, trwają w kościołach Drogi Krzyżowe i adoracje Świętego Sakramentu, a wieczorem odprawia się liturgię Męki Pańskiej.

Wielka Sobota to dzień pieczenia świątecznych smakołyków, serników, babek i mazurków, to dzień wody i ognia oraz święconego jedzenia. W kościołach odbywa się święcenie pokarmów w wiklinowych koszach przykrytych białymi serwetkami - ludność Śląska nie wszędzie praktykuje święcone. W kościołach trwają również adoracje Najświętszego Sakramentu ustawionego przy "Grobie Bożym". Wieczorem lub nocą rozpoczyna się Wigilia Paschalna, poświęcenie "nowego ognia" symbolizujące światło Chrystusa. Drugim obrzędem mającym miejsce w Wielką Sobotę w czasie nabożeństwa jest święcenie wody. Po liturgii światła i wody, następuje liturgia Eucharystii i procesja rezurekcyjna, która głosi wieści o Zmartwychwstaniu Pańskim. Tradycje ludności na Śląsku zawsze były i są ściśle związane z wiarą katolicką, dlatego Ślązacy uczestniczą w obrzędach kościelnych.

 

Po Mszy Zmartwychwstania Pańskiego w Niedzielę Wielkanocną zasiada się do uroczystego śniadania. Na Śląsku to dzień " bez dymu" wówczas nie gotuje się już niczego na ogniu. Wielkanoc to nie tylko święta  dorosłych, którzy zasiadają za stołem, ale przeżywane są również przez dzieci.
Bajtlom, gyszynki  przinosi wielkanocny zajonczek, mianowany tyż czasym hazokiem. Gyszynki te dostowo sie we Wielkanocno Niydziela rano. Wielkanocny Poniedziałek to śmiyrgust, tak samo jak we cołkiej Polsce, lejom sie wodom, ale je w tym mało inkszość, bo we Polsce wszyjscy lejom wszyjskich, na Ślonsku zaś yno chopy lejom babow, za co dostowajom kroszonki. Ślonzoki kroszonkami mianujom malowane, abo zdobione jajca. Take jajco - kroszonka to symbol nowego życio i przypomniynie, że tyż nowe życie we niebie mogymy dostać po śmierci.



VI EDYCJA Dnia Śląskiego „Na Śląsku, o Śląsku, po śląsku”


"Śląska tożsamość to nie tylko dbałość o tradycję, 
ale również o to, jakim widzimy Śląsk w przyszłości".




Tą myślą można podsumować wykład prof. Zbigniewa Kadłubka, jak i całą, szóstą już edycję Dnia Śląskiego, którego częścią był wspomniany wcześniej wykład.
Nasza szkoła od lat stara się łączyć to, co tradycyjne z tym, co nowoczesne i jak na razie udaje się to bezbłędnie. 


Kolejny już raz mury Maczka wypełniły typowo śląska muzyka i śpiew, a aula pełna była kolorowych, regionalnych strojów. Plan dnia przepełniony był wykładami i występami, jednak punktem kulminacyjnym i najbardziej emocjonującym okazał się być konkurs śląskiej "godki", w którym nie zabrakło również reprezentantów naszego LO.
Patronat nad nim objęli Prezes Związku Górnośląskiego, Grzegorz Franki oraz poseł do PE, Marek Plura, więc i nagroda była proporcjonalnie "wielka" do patronów.

Uczestnicy walczyli nie tylko o tytuł "Młodzieżowego Górnoślązaka Roku", ale również o wyjazd do Strasburga. Patrząc jednak na słowa, które mają być niemalże myślą przewodnią tego dnia, trzeba zauważyć, że uczestnicy konkursu walczyli o coś znacznie ważniejszego. Nasi koledzy i uczniowie innych szkół pokazali, że nie tylko nie należy się wstydzić swojej tradycji i języka, ale wręcz przeciwnie, powinniśmy się nimi szczycić. Układając swoje monologi, mieli na celu jak najlepsze zaprezentowanie nie tyle siebie, co swojej małej ojczyzny - Śląska. Stąd też konkurs ten cieszył się dużym uznaniem w oczach widzów - uczestnicy nie walczyli o wygraną, ale o odnowienie śląskich tradycji, czego celem są obchody Dnia Śląskiego w Maczku.

Uczniowie po raz kolejny pokazali, że mimo zaniku śląskiego języka, dalej jest wielu młodych ludzi, którzy posługują się nim nie tylko na konkursach, ale także na co dzień w szkole i w domu.



Nasi reprezentanci, Kacper z klasy 1a i Mateusz z klasy 1d, świetnie sobie poradzili, tym samym dając powody do dumy całej naszej szkole. W tym roku wyjątkowo jury wybrało dwóch laureatów nagrody, a jednym z nich został... Mateusz Klęka!
Przygotowany przez pfof. Zioło i prof. Lizoń-Jure pokazał, co to znaczy być prawdziwym Ślązakiem i razem z drugą laureatką, Weroniką Finkbeiner z gimnazjum w Piekarach Śląskich, będzie gościł na okładce styczniowego wydania miesięcznika "Górnoślązak". Zwycięzcom gratulujemy i mamy nadzieję, że również w przyszłym roku uczniowie Maczka popiszą się śląską "godkom".








V EDYCJA Dnia Śląskiego „Na Śląsku, o Śląsku, po śląsku”

7 grudnia w naszej szkole będzie miała miejsce V edycja Dnia Śląskiego „Na Śląsku, o Śląsku, po śląsku”. W poprzednich latach w ramach tej imprezy debatowaliśmy o sprawach naszego regionu, przypomnieliśmy Henryka Sławika, przeprowadzaliśmy konkursy gwarowe i gościliśmy ciekawe postacie, które w swej działalności publicznej propagują szeroko rozumianą śląskość. Każdy Dzień Śląski uświetniały występy lokalnych zespołów i solistów. Gwiazdami jednej z edycji byli artyści Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”. Nigdy nie zabrakło też śląskich przysmaków.                           










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz