Kawa na ławę



Czyli rozmowy z absolwentami i nauczycielami szkoły



Profesor Iwona Szymańska

Jak wyglądała szkoła 20 lat temu?
Dwadzieścia lat temu szkoła nie była taka nowoczesna i tak dobrze wyposażona jak dzisiaj, ale była czynna strzelnica, na której odbywały się lekcje przysposobienia obronnego.

Co się zmieniło?
Szkoła bardzo się zmieniła, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Obecnie wszystkie sale lekcyjne są po generalnym remoncie, wyposażone w nowe meble i tablice multimedialne. Szkoła bardzo elegancko prezentuje się od zewnątrz, dzięki wymienionym oknom i odnowionej elewacji.

Pamiętna anegdota z życia szkoły...
Nie pamiętam żadnych anegdot, ale do dziś krążą po szkole słynne cytaty nauczycieli, na przykład „Ja maturę już zdałam, mam na tę okoliczność papierek, całkiem niezły zresztą”.




Profesor Barbara Kiereś

Jak wyglądała szkoła 20 lat temu?
Dwadzieścia lat temu szkoła wyglądała inaczej. Pracownie były niewyremontowane, ale muszę przyznać że uczniowie wchodząc do pracowni historycznej są rozczarowani, twierdzą że powinny być w niej stare meble, dające klimat. Zmienione są okna, jeszcze do niedawna były drewniane i zamykane na gwoździe. Ciekawostką jest, że pomieszczenie przeznaczone dzisiaj na szatnię w zamyśle architekta miało być schronem. Dwadzieścia lat temu obok harcówki było otwarte wejście na strych, gdzie mieścił się pokój samorządu uczniowskiego. Naturalnie nie było jeszcze popiersia generała Maczka, które pojawiło się w 2009 roku. Jedyne co się nie zmieniło to aula, która pamięta początki szkoły…

Co się nie zmieniło?
Nie zmieniła się przyjazna atmosfera panująca w szkole oraz kontakt między gronem pedagogicznym a młodzieżą. Myślę, że o sile szkoły świadczy to, że wśród nauczycieli obecnie uczących mamy wielu naszych absolwentów.



 Profesor Joanna Haśnik

Jak zmieniła się szkoła od czasu kiedy była pani uczennicą?
Nie dużo. Korytarze wyglądają tak samo. Niektóre sale zostały odremontowane i wyposażone w nowoczesny sprzęt, o którym my mogliśmy tylko pomarzyć. Tam, gdzie aktualnie znajduje się pokój nauczycielski, za moich czasów mieszkała woźna i... hodowała kury, które biegały po placu szkolnym, oczywiście w wydzielonym miejscu. W szkole za moich czasów był jeden komputer, do którego my jako uczniowie mieliśmy ograniczony dostęp. Nie każdy mógł go dotknąć, zobaczyć jak to działa. Informatyka była wtedy przedmiotem dodatkowym, a uczył jej Pan Michałek.

Kto był wtedy dyrektorem naszej szkoły?
Pan profesor Sobociński. Pozostawał on nim, aż do czasów Pani prof. Ziemiec.

Czy czuje Pani jakoś szczególną więź z IV LO, ze swoimi szkolnymi kolegami?
Do IV LO zawsze czułam i dalej czuję sentyment i jako uczennica i nauczyciel. Któż by pomyślał, że Pani Cebula, moja nauczycielka, kiedyś zostanie koleżanką z pracy. W 2011 roku byłam na zjeździe absolwentów, a pamiątkowe zdjęcie posiadam do dziś.



Państwo Żogała

Co się zmieniło?

Grażyna Żogała:
Ja zaczynałam tu uczyć 34 lata temu ,więc jest to długi czas. Ta szkoła przez te lata bardzo się zmieniła. Zmienił się jej wygląd zewnętrzny, jej okna, elewacja. Zbudowano podjazdy dla osób niepełnosprawnych, powstało tartanowe boisko, wycięto drzewa na boisku a w planach jest oczywiście nowa sala gimnastyczna.

Istota szkoły…

Grażyna Żogała:
Osobiście dla mnie istotne jest to, że nasze dzieci kończyły tę szkołę. Magda czteroletnią, a Wojtek trzyletnią i chętnie do niej wracają. Nasi dawni uczniowie utrzymują z nami kontakty, co jest bardzo miłe.

Grzegorz Żogała:
Ciekawym jest również to, że w naszej szkole uczą nasi dawni uczniowie: Pan Biliński, Pan Dziekan, Pani Sobecka, Pani Paulewicz-Sopala, Pani Szymańska, Pani Żyrek, Pani Kłosowska…Do szkoły przychodzą całe rodziny,  kolejne pokolenia przysyłają swoje dzieci do naszego liceum.


Andrzej Grabarczyk oraz Beata Lizoń – Jura (nauczycielka języka polskiego)
Grażyna Żogała:
Nasza szkoła od dawna była szkołą integracyjną. Kiedy chodził do nas chłopak niewidomy, pani z chemii Krystyna Sitek nauczyła się alfabetu Brajla, żeby ułatwić mu przyswajanie wiedzy. Nauczyciele tutaj bardzo się zaangażowali. 
Dużo mamy absolwentów, którzy prowadzą ciekawe życie. Marta Manowska, która prowadzi program „Rolnik szuka żony”. Szkołę kończyła była minister Kluzik-Rostkowska, dziennikarz Michał Bebło, aktor, który gra w „Klanie”- Andrzej Grabarczyk, Magda Piekorz, która jest reżyserem.
Zmieniło się również to, że bardzo duży akcent kładziemy nie tylko na usprawnianie naszego przedmiotu, ale też na działalność prozdrowotną.       Staramy się też wyłowić talenty, żeby sławiły naszą szkołę.                                  
 Magdalena Piekorz





Profesor Katarzyna Kłosowska


Co się zmieniło w tej szkole?
Czteroletnie liceum, które ja kończyłam, to moim zdaniem takie minimum żeby zintegrować się z ludźmi. W pierwszej klasie trzeba się rozkręcić, druga to taka, w której już coś wie się o szkole i można pobyć ze sobą. Kończycie osiemnastki i trochę pewnie się poznajecie. Brakuje tej trzeciej, kiedy działo się. Ludzie się znali, były wycieczki. Z imprezami akurat wiem, że sobie radzicie i też robicie. Potem macie zaraz maturalną klasę i trzeba się uczyć.
Ja mogę powiedzieć co się nie zmieniło. Moim zdaniem atmosfera. W dalszym ciągu jest bardzo dobra. Dlatego tylu uczniów przychodzi do Maczka. Jest to bardzo popularne liceum w Katowicach i okolicy.  Próbujemy to jakoś godzić i dobry poziom uczenia i atmosferę. Ja kończyłam tę szkołę, siedem lat ode mnie młodsza siostra też i też była w „biol-chemie”. Na parterze na tablo jesteśmy i patrzymy na siebie przez szerokość korytarza.

Historia z życia szkoły…
Nie wymyśliłam jednej historii. Było całe pasmo fajnych rzeczy, które tu się działy. W klasie było 8 chłopaków i reszta dziewczyn i byliśmy bardzo zżyci. Może nie od razu. Trochę nam to zajęło. Jak był konkurs piosenki, konkurs kolęd, to potrafiliśmy wyjść całą klasą i zrobić chór. Jowita Związek, która dzisiaj jest dyrygentem, ustawiała nas jak profesjonalny chór, dzieliła nas na głosy. Ci, którzy słabo śpiewali to starali się mruczeć po cichutku, inni pięknie śpiewali na głosy i wygrywaliśmy te konkursy. Niesamowite było to, że cała klasa potrafiła się zjednoczyć. Jak mieliśmy przygotować akademię na Dzień Nauczyciela, to zrobiliśmy pantomimę. Przedstawialiśmy historię o  nauczycielach, historię szkoły. Pamiętam jak przeżywaliśmy wymyślając te historie, podkładając muzykę. Były panoramy, czyli tydzień dla każdej klasy, w czasie którego klasa miała się pokazać w szkole.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz